Po wielu tygodniach przygotowań w końcu możemy to powiedzieć – wszystko jest gotowe. Ostatnie pozycje z naszej słynnej listy 164 punktów zostały odhaczone, a Excel, który przez ostatnie tygodnie był niemal najważniejszym dokumentem w domu, może wreszcie odpocząć.
Jetour T2 jest już spakowany po dach i czeka na start. Paweł własnoręcznie zaprojektował i zbudował zabudowę turystyczną tak, żeby wykorzystać praktycznie każdy kawałek dostępnego miejsca. Wszystko ma swój schowek i swoje stałe miejsce. Przy kilku tygodniach życia w samochodzie to właśnie takie drobiazgi potrafią zrobić największą różnicę – szczególnie kiedy po raz kolejny trzeba znaleźć coś po ciemku, gdzieś daleko od domu.
Na dachu pojawił się namiot, a obok niego samonośna markiza od Taurus. Dzięki temu nocleg właściwie jedzie razem z Martą i Pawłem. Kiedy znajdą miejsce, w którym warto zostać na noc, wystarczy kilka minut, żeby przygotować swój mały obóz. Bez szukania hotelu i bez konieczności trzymania się sztywnego planu. Jeśli gdzieś będzie pięknie – mogą po prostu zostać tam trochę dłużej.
A okazji do takich postojów z pewnością nie zabraknie.
Przed nimi ponad 8 000 kilometrów i przeszło 100 godzin za kierownicą. Droga poprowadzi przez Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Turcję, aż w końcu pojawi się długo wyczekiwana Gruzja i jej góry.
Pewnie nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. I bardzo dobrze. W końcu właśnie po to jedzie się w taką podróż – żeby czasami skręcić z zaplanowanej trasy, zatrzymać się tam, gdzie miało być tylko kilka minut, poznać ludzi, których nie było w żadnym Excelu, i zobaczyć miejsca, których nie da się zaplanować przy biurku.
Samochód gotowy. Bagaże spakowane. Lista zamknięta.
Teraz pozostaje już tylko ruszyć przed siebie. Kierunek: Gruzja.






